zaloguj się   |    zarejestruj się   |    mapa strony   |
SmodCMS

Mariusz Zaruski

"... Prowadziłem ludzi w góry i na morze,
ażeby się stali twardzi jak granit
a dusze mieli czyste i głębokie jak morze"

     Generał Mariusz Zaruski był prekursorem i jednym z głównych twórców polskiego żeglarstwa morskiego. Napisał pierwszy podręcznik żeglarstwa pt. "Współczesna Żegluga Morska" wydana w 1904 roku, zmieniona i opracowana na nowo w latach 1919 - 20. Był inicjatorem powstania a później komandorem Yacht Klubu Polski, którego głównym celem był jachting morski. Z pomocą żeglarza Michała Landowskiego organizował pierwsze rejsy po Bałtyku. Jego przykład działał zaraźliwie i na morzu pojawiło się coraz więcej jachtów pod polska banderą. Zaruski jako adiutant generalny prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Stanisława Wojciechowskiego zabiegał z powodzeniem o kupno pierwszego polskiego jachtu pełnomorskiego. Był to kupiony w lipcu 1925 roku slup "Witeż"
     Wskrzeszony w 1926 roku przez Mariusza Zaruskiego Komitet Floty Narodowej, zakupił m.in. fregatę "Dar Pomorza" - statek szkolny Marynarki Handlowej, a później w roku 1934 zakupiono dla harcerzy szkuner "Zawisza Czarny", na którym Zaruski w latach 1935-39 był kapitanem. W 1927 roku Mariusz Zaruski został starostą morskim w Pucku. W tym samym roku pracę rozpoczęła zorganizowana przez niego Morska Komisja Terminologiczna. Wydała ona sześć zeszytów Słownika Morskiego, który jest jedyną pracą tego typu w Polsce.
    W 1929 roku w Jastarni gen Zaruski zorganizował pierwszy kurs żeglarstwa morskiego, którego znaczną grupę stanowili harcerze.
Po wybuchu II Wojny Światowej został zesłany i w kwietniu 1941 roku zmarł jako więzień NKWD w Chersoniu. Zgodnie z jego życzeniem jego prochy spoczęły na Pęksowym Brzysku w Zakopanem, a w roku 2000 zostały wysypane do morza z żaglowca "Generał Zaruski", nazwanego tak na jego cześć.



 

"... Pływałem, mokłem i marzyłem na pokładach jachtów nie po to,
ażeby z Was uczynić sportowców ... lecz dlatego,
ażebyście Wy jako Polacy,
poznali morze, uczuciem się z nim
związali, uznali je za własną, bezcenną wartość, bez której
niema życia dla dzisiejszej Polski.
W tej myśli pracowałem, pływałem po morzu często nawet wtedy,
kiedy do pływania nie miałem ochoty, wskutek złego
zaopatrzenia jachtów brałem zbyt często na siebie
ryzyko odpowiedzialności, moc energii zużywałem często
nieproduktywnie na usuwanie głazów, które ziomkowie
gorliwie i skrzętnie gromadzili mi na drodze,
znosiłem cierpliwie uderzenia losu"

                                           Gen. Mariusz Zaruski